sobota, 12 marca 2016

Schwangau

Cześć!
Mam nadzieję, że zdążyłeś zatęsknić za naszymi wirtualnymi podróżami, bo już przygotowałam dla Ciebie kolejną!
Dzisiaj nie dość, że przeniesiemy się do pięknego miejsca to jeszcze cofniemy się w czasie!
Lubisz jesień? Ja nienawidzę! Jest zimno, miejscami szaro, piękne zielone liście robią się brązowe i brzydkie, dzień staje się coraz krótszy, słońca jest coraz mniej, ale jest jedno miejsce na ziemi przez, które pokochałam tą porę roku! Właśnie tam dzisiaj się wybieramy, ubierz się ciepło i zrób to co zawsze - weź kubek z Twoim ulubionym gorącym napojem, usiądź wygodnie w fotelu i oglądaj, czytaj, kochaj!
Zapraszam!

Kierunek -> Niemcy, Bawaria
Miejsce docelowe -> Schwangau

Na pierwszy rzut oka - zimno, brzydko, szaro i nic specjalnego, aż zachciało się wracać do autokaru i uciekać do Polski, ale stwierdziłam, że skoro już tam jestem to się rozejrzę. 
Wychodząc z parkingu schodami powoli wyłaniały się budynki. Jednym z nich było Muzeum Królów Bawarskich. Budynek oczywiście nie mógł uciec przed moim obiektywem, był zbyt piękny żeby przejść obok niego obojętnie.








Szłam powoli fotografując w między czasie muzeum i krajobraz znajdujący się dookoła. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że dopiero po spojrzeniu na zdjęcia, które zrobiłam uświadomiłam sobie jak jest tam pięknie. Pierwszy raz w życiu widziałam tak kolorową jesień. Bordo, pomarańcz, żółć, brąz, zieleń, ciemna zieleń, aż uśmiech sam pojawiał się na twarzy. Na dodatek to świeże, zimne górskie powietrze mogłabym wdychać cały czas.


Na swojej drodze napotkałam również kilka zwierzątek. Zdjęcie może nie jest doskonałe, ale kolory ptaka idealnie wpasowały się w tamtejszy klimat i koniecznie musiałam uwiecznić go na fotografii.
Kiedy ptak już odfrunął i nie miałam co robić, poszłam dalej i ujrzałam cud natury. Jezioro Alpsee, w którym odbijały się kolorowe drzewa. Jeszcze nigdy w życiu nie widziałam tak czystego jeziora o pięknym miejscami szmaragdowym, miejscami błękitnym odcieniu.




Nie mogłam oczywiście przejść obojętnie obok dzikich łabędzi, które są stałymi bywalcami tego miejsca jak i jeziora. Chwilę po tym jak zrobiłam kilka zdjęć zlecieli się pozostali uczestnicy wycieczki i byli równie zachwyceni jak ja. Każdy z radością podziwiał cudowny krajobraz.





Na całe szczęście (dla mnie) mieliśmy przewodnika, który lubił sprawiać nam niespodzianki i... lubił chodzić. Zaproponował, że przejdziemy się dookoła Alpsee. Nie mam pojęcia czy miał to w programie wycieczki, czy wymyślił to na poczekaniu, ale uwielbiam go za to. Mimo, że było trochę zimno szybko dało się przyzwyczaić do tutejszego klimatu i po kilkunastu minutach nie za bardzo odczuwało się chłód. 





Przechodziliśmy wąską dróżką, na której napotkaliśmy kilka mostów. Trzeba było bardzo uważać żeby się nie poślizgnąć na liściach i nie wpaść do jeziora. Lekki survival jeszcze nikomu nie zaszkodził... chyba.
Co kilkadziesiąt lub kilkaset metrów były pojedyncze ławki, na których można było usiąść i odpocząć... niestety były całe mokre, bo trochę kropiło, więc zrobiłam tylko zdjęcie i przeszłam dalej. Jednak moją wyobraźnie poniosła wtedy lekka fantazja i wyobraziłam sobie jak wracam do tego miejsca latem, kiedy słońce ogrzewa całe moje ciało i wszystko dookoła, drzewa są we wszystkich odcieniach zieleni, z ziemi wyrastają kwiaty o różnych kolorach, a ja siedzę na jednej z tych ławek i napawam się cudownym widokiem Alpsee, wdycham świeże powietrze i powoli staję się jego częścią.



Powracając do rzeczywistości, kiedy połowa uczestników była już ledwo żywa ja skakałam po krzakach jak szalona i robiłam zdjęcia. Udało mi się nawet sfotografować trzy największe atrakcje Schwangau. Od lewej - Zamek Hohenschwangau, Muzeum Królów Bawarskich i Zamek Neuschwanstein.



Zamek Hohenschwangau był widoczny już z parkingu, ale ja z moim sokolim wzrokiem dostrzegłam go nieco później. 
Kolejnym obiektem był Zamek Neuschwanstein. W sumie był on pierwszym obiektem... i jedynym, który zwiedzaliśmy ale wolałam zacząć od tego co podbiło moje serce i uczyniło wycieczkę tylko lepszą.
W drodze do zamku mijaliśmy wiele ludzi z różnych krajów chociaż znaczną część stanowili Chińczycy, którzy wykonywali przeróżne pozy i byli inspiracją dla moich rówieśników jak również dla mnie. Obok nas przejeżdżało także kilka powozów konnych, a z racji tego, że uwielbiam konie moje lustrzane oko musiało je dpaść!




Przechodziliśmy chyba z każdej możliwej strony Zamku Neuschwanstein, stąd milion zdjęć z różnej perspektywy :)




Mieliśmy okazję zwiedzić zamek nie tylko z zewnątrz ale też od środka. Niestety w środku jest zakaz robienia zdjęć i nie mogłam nic uchwycić... tzn. dla chcącego nic trudnego ale nie chciałam narażać siebie ani grupy na nieprzyjemności. Wnętrze ogólnie jest piękne... dla kogoś kto lubi stary styl... bardzo stary styl z domieszką przepychu. Ja jestem jednak zwolenniczką trochę innego stylu i wnętrze jakoś nie rzuciło mnie na kolana ale warto było zobaczyć coś odbiegającego od mojej rzeczywistości.


Niedaleko zamku znajdował się dosyć duży plac z pamiątkami, punktem widokowym i "poczekalnią". W tym miejscu mogłeś kupić magnesy, kubki i wiele wiele innych pamiątkowych pierdółek. W tym miejscu czekałeś na ławkach pod dosyć dużym dachem na to, aż na tablicy pojawi się godzina, która oznacza czas Twojego wejścia na zamek (wyglądało to trochę jak taki Polski mini peron PKP). W tym miejscu mogłeś stanąć przy wielkim teleskopie obserwacyjnym, wrzucić do niego kilka euro i podglądać malutką wieś. Mogłeś też posłużyć się swoim aparatem i zrobić kilka pamiątkowych zdjęć tak jak ja.




Teraz najgorsza część każdej wycieczki - powrót do rzeczywistości.
Oooooch! Jak ja tego nienawidzę!
Podróżujesz! Jeździsz! Zwiedzasz! Poznajesz nową kulturę, język, osoby! Poznajesz nowe horyzonty! I nagle musisz wracać. To tak okropnie boli!
Niestety wszystko, co dobre szybko się kończy. Nasza podróż też dobiegła końca, ale spokojnie nie pozwolę Ci o sobie zapomnieć!

Widzimy się za tydzień może w kolejnej podróży, a może dla odmiany w trochę innym świecie. Niech to będzie mała niespodzianka :)











Czytaj dalej »

2 komentarze :

  1. Zamek Neuschwanstein to od wielu lat moj cel wycieczkowy. Moze kiedys spelni sie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wirtualnie już się spełniło :) życzę żeby spełniło się także w rzeczywistości :) trzymam kciuki! Pamiętaj że wszystko jest możliwe i się nie zniechecaj! :)

    OdpowiedzUsuń