niedziela, 30 lipca 2017

JAK ŻYĆ, ŻEBY ŻYĆ



Witajcie moi drodzy!
Dzisiaj taki spokojny, motywujący post cieszący oko, mam nadzieję każdego kto tu wejdzie :)

Zakładam, że każdy kiedyś spotkał się z demotywacją ze strony bliskiej lub dalszej osoby.
  • Nie wyszło Ci usmażenie kotletów - lewe ręce do gotowania.
  • Źle zmieniłeś bieg podczas nauki jazdy - za kierownicą miejsca nie znajdziesz.
  • Popełniłeś błąd w wypracowaniu z polskiego - lepiej nic już więcej nie pisz.


Kiedy słyszę takie słowa z ust ludzi, którzy są moimi bliskimi, którzy mówią to w żartach - powiedzmy, że nawet mnie to bawi - ale pamiętajmy o granicach żartu.
Jednak kiedy to już nie są żarty, jest mi niezmiernie przykro i głupio, że muszą patrzeć na moją “porażkę”.
Kiedy słyszę takie słowa od ludzi, którzy należą do grona moich znajomych jest mi przykro, ponieważ znajomości zawiera się po to aby być dla siebie oparciem, a nie demotywacją.
Kiedy słyszę takie słowa od ludzi, którzy z pozoru uchodzą na wykształconych, a tak naprawdę ich iloraz inteligencji można policzyć na palcach jednej ręki - śmieję im się w twarz.

Też tak macie?
TO WIELKI BŁĄD!

To co napisałam wyżej, to postępowanie człowieka niepewnego siebie, swoich umiejętności, wiedzy. To człowiek zagubiony, który nie wie co dokładnie robi na ziemi i czemu w ogóle się na niej znalazł.
Każdemu w życiu coś nie wyszło, bo to życie! Każdy każdego może krytykować, bo jesteśmy tylko ludźmi. Przyjmuj krytykę na klatę, przeanalizuj dokładanie czy krytyka w Twoją stronę była kierowana zazdrością, czy chęcią zadbania o Twoje postępowanie.
Najważniejsze - odbieraj krytykę jako motywację do popracowania nad tym, za co Cię krytykowano.

PRZECHODZĄC DO MERITUM POSTA :)

Pisałam już niejednokrotnie w swoich postach, że to Ty zarządzasz swoim życiem i to od Ciebie zależy jak ono się będzie toczyć. Oto kilka moich życiowych zasad/porad ( zwał jak zwał), dzięki którym zmieniam swoje podejście do życia, żeby żyło mi się lepiej :)

ZASADA NR. 1 - CZYSTA PROWOKACJA

Załóżmy, że zrobiłeś coś, co do końca nie poszło po Twojej myśli i akurat zobaczył to ktoś z Twojego otoczenia i chwilowo stałeś się obiektem żartów. Nikt nie lubi jak się z niego śmieje. Zazwyczaj w takiej sytuacji człowiek zaczyna się denerwować i albo wychodzi obrażony albo zaczyna ubliżać osobie wyśmiewającej. BŁĄD!
Uwierz, że najlepszą reakcją na takie zachowanie jest odpowiedzenie śmiechem. Osoba wyśmiewająca wtedy nie ma żadnej satysfakcji z tego, że Tobie coś nie wyszło i rola się odwraca. To Ty zyskujesz satysfakcję z tego, że jej nie dało się Ciebie wyprowadzić z równowagi i nie dałeś się sprowokować! Ty grasz czysto, Ty zyskujesz :)

ZASADA NR. 2 - DETERMINACJA

Nie jesteśmy komputerami czy robotami wyznaczonymi do określonych zadań - jesteśmy TYLKO ludźmi, przecież każdemu w życiu coś nie wyszło. No i co z tego? Im więcej błędów popełniasz tym więcej się uczysz, nabierasz doświadczenia, dystansu, swobody i w końcu coś co jeszcze miesiąc temu było dla Ciebie nie do zrealizowania dzisiaj masz w małym paluszku!
Wystarczy wytrwałość, pewność i wiara w siebie. Wyznacz sobie cel, potknij się nawet milion razy, analizuj. Idź, rozglądaj się, obserwuj. Za każdym razem wstawaj, działaj, RUSZ SIĘ!
Nikt na Ciebie czekał nie będzie!

ZASADA NR. 3 - WIARA

Nie mówię tu o wierze w Boga, kościół, prawo, ludzkość, bo to jest indywidualna sprawa każdego z nas. Mówię tu o wierze w siebie. NIGDY nie licz na to że ktoś powie Ci - idź wierzę w Ciebie - i dopiero to będzie dla Ciebie motywacją. Oczywiście że usłyszeć takie słowa od kogoś to czysta przyjemność i w pewnym sensie jest to dla nas motywacja, ale co z tego jak potem stoisz przed lustrem i myślisz - cholera co ja najlepszego zrobiłem, do niczego się nie nadaje. To jest największy i najczęściej popełniany błąd przez możliwie każdego z nas. Po co Ci to? Po co się zadręczasz? Po co dramatyzujesz?
Nie lepiej stanąć przed lustrem i powiedzieć - okej nie wyszło teraz, ale przecież nie idę jutro kopać sobie grobu! Wstanę rano, przemyśle jeszcze raz, przecież w końcu musi mi się udać! Wierzę w siebie, dam radę!

ZASADA NR. 4 - ZMIANY

Na przestrzeni mojego dwudziestoletniego stażu życiowego (hehehe) zauważyłam, że ludzie mają tendencję do przyzwyczajania się do danych spraw typu - praca, dom, miejsce zamieszkania, rodzina, przyjaciele itp.
Przyzwyczajenie to jest również w pewnym sensie spowodowane strachem przed nowością.
  • Nie zmienię pracy - bo gdzie znajdę lepszą, przecież w moim wieku już nigdzie mnie nie zatrudnią - powiedział czterdziestolatek z dwudziestoletnim doświadczeniem.
  • Nie wyjadę z tego domu - bo gdzie mi będzie lepiej - powiedział dwudziestolatek dzień w dzień narzekający na stan i lokalizację miejsca zamieszkania.
  • Nie opuszczę tego miasta/wioski - bo co ja zrobię w innym miejscu - powiedział świeżo upieczony inżynier pracujący w zawodzie, do którego nie trzeba mieć nawet matury.

BYŁEŚ? ZOBACZYŁEŚ? SPRÓBOWAŁEŚ?

CZŁOWIEKU MIEJ LITOŚĆ!
Życie ma się tylko jedno. To nie gra nie włączysz go od nowa, kiedy umrzesz. Żyj tak żebyś był z siebie dumny, żebyś wstawał z uśmiechem na ustach, żeby chciało Ci się wstawać, żeby każdy dzień był inny, nie popadaj w monotonię, próbuj, patrz, rozwijaj się.

Komuś nie podoba się to co robisz?
To niech odwróci wzrok i poszuka szczęścia w swoim życiu, a nie Twoim!
Proste :)

Jest jeszcze jedna zasada, którą kieruję się w życiu, ale po co mówić o wszystkim od razu.
Czekaj z niecierpliwością!
Na pewno nie będziesz żałował!

Jeżeli podobał Ci się ten post odezwij się w komentarzu!
Napisz coś od siebie!
UDOSTĘPNIJ!
Odezwij się do mnie na e-mail: paulinamulyk@onet.pl
Zajrzyj na mój fanpage - lustrzaneslowa
oraz na instagram - paulinamulyk

DO NAPISANIA!

HEJ 💜

Czytaj dalej »

16 komentarzy :

  1. Jeśli mi na czymś bardzo zależy to próbuję dalej, jeśli nie to odpuszczam sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie zależy Ci na czymś to nawet nie ma sensu zaczynać próby pracy nad tym, to nie ma sensu :)

      Usuń
  2. Świetnie to podsumowałaś. :) Mam tylko malutka uwagę do zasady nr 1: ten śmiech, którym rozłożymy na łopatki szyderców musi być szczery i reprezentować naszą pewność siebie. Nerwowy chichot raczej nie zadziała. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie najbardziej przekonuje pkt.1. Niestety nader często muszę go stosować w swojej rodzinie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z rodziną tak to niestety jest, raz lepiej raz gorzej :)

      Usuń
  4. Na mnie krytyka zawsze działa jak czynnik zapalny do zwiększenia pracy nad niedoskonałościami. Choć w kontekście tego posta nasunęło mi się pytanie, co z tymi co nie radzą sobie z sobą i siebie nie akceptują. Przecież tyle mówi się o depresji, i ludzie na nią cierpiący nie zdają sobie sprawy z tego jakie życie jest cenne. Świetny wpis, bardzo trafne i motywujące spostrzeżenia... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, właśnie dlatego zaczęłam pracować nad takimi postami żeby dotarły do osób, które potrzebują wsparcia od osoby z zewnątrz :)
      Dziękuje bardzo za pozytywny komentarz to również podbudowuje moja motywacje do dalszego tworzenia takich wpisów. ❤️

      Usuń
  5. Dobrze powiedziane. Trzeba wierzyć w siebie i nie bać się zmian, oraz mieć dystans. Już samo takie podejście to połowa sukcesu

    OdpowiedzUsuń
  6. Dorosłam wreszcie do tego (mam 44 lata), aby nie przejmować się krytyką. Kocham to, co robię, znam swoje zdolności, a innym nic do tego. Jestem szczęśliwa. Nic nie muszę - ewentualnie mogę :)

    http://przystanek-klodzko.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że osoba dwa razy bardziej dojrzalsza ode mnie weszła na ten blog i przeczytała to co miałam do przekazania :)
      Cieszę się niezmiernie z takiej ilości pozytywnych komentarzy. Mam nadzieje, że wszyscy z Was zostaną ze mną na dłużej :) :*

      Usuń
  7. Zgadzam się i żyję po swojemu:)

    OdpowiedzUsuń