środa, 11 października 2017

"PROJEKT ŻYCIE"




CZEŚĆ!

Nowość na moim blogu!
Trzymaj za mnie kciuki abym trwała w tym przez długi, długi czas, ponieważ jest to korzyść dla mnie jak i dla Ciebie.
Jestem zwolenniczką pisania z wyobraźni, życia i snów. To niestety nie idzie w parze z czytaniem.

Na przestrzeni kilku lat czytanie ograniczyłam do komentarzy pod postami na facebooku lub odpisywaniu na wiadomości znajomych na messengerze - polonistka byłaby ze mnie mega dumna gdyby to przeczytała :)
Dlaczego nie lubię czytać? Bo robię to źle!
Nie potrafię się na chwilę wyciszyć, uspokoić swoich myśli i skupić na tym, co czytam. Po przeczytaniu jednej strony nie pamiętam, co było na jej początku, bo czytając byłam myślami daleko za górami i lasami. Wina jednak leży po obu stronach. Gdyby książka była wystarczająco ciekawa może udałoby mi się na niej wystarczająco skupić, z drugiej strony gdybym potrafiła zapanować nad myślami przeczytałabym książkę ze zrozumieniem :)
No ale cóż - taki mam łeb to tak muszę żyć!

Jeżeli jesteś tu ze mną od dłuższego czasu dobrze wiesz, że nie cierpię w życiu nudy i monotonii, a uwielbiam zmiany.
Przeglądając blogi natknęłam się na jeden ciekawy post dotyczący książki Michała Kociołka pt. "Projekt Życie". Z góry przepraszam, ponieważ teraz nie pamiętam, z którego bloga się o tym dowiedziałam, bo przeglądałam ich na prawdę wiele, ale dziękuję Ci, bo dzięki Tobie wróciła mi wiara w to, że jednak może jeszcze kiedyś coś przeczytam.
Opis książki na blogu nieco mnie zaciekawił, zajrzałam więc na empik.com i doczytałam, o co chodzi. Zakochałam się w opisie i teraz nie wiem jak nazwać to, co się ze mną stało po przeczytaniu tej książki.

Szczerze - w życiu przeczytałam tyle książek, że można je zliczyć na palcach obu rąk, stąd podziwiam osoby, które potrafią czytać książkę o grubości 500 stron dziennie. Dla mnie nadal jest to awykonalne dlatego też, że nie potrafię długo wysiedzieć bez ruchu, spojrzenia na telefon, zobaczenia co się dzieje za oknem, wyjścia na świeże powietrze - no nie potrafię.
Nie... nie jestem na nic chora, albo po prostu nic mi o tym nie wiadomo.

Co do książki Michała Kociołka już po przeczytaniu wstępu masz chęć poznać dalszą część książki czyli życia tego człowieka. 
To w jaki sposób opisuje swoje przeżycia, doświadczenia, wytwarza w czytelniku ogrom emocji. Raz masz chęć płakać z powodu wydarzeń, które nie były dla niego sprzyjające, ale za chwilę obraca sytuację w taki sposób, że na jego i na Twojej twarzy pojawia się uśmiech oraz nadzieja.
Humor z jakim napisał tą książkę wpływa jak najbardziej na jej korzyść. Pokazuje, że mimo iż w życiu jest wiele przeszkód w postaci ludzi, chorób, pracy można to obrócić z korzyścią dla siebie.

"Nauczycielka w drugiej klasie gimnazjum powiedziała mi: "Michał, ty możesz zrobić wszystko, żeby się nie uczyć". Ale mnie w głowie utkwiła tylko pierwsza część"

Czytając "Projekt życie" nigdy nie byłam tak zaangażowana w tekst, który mam przed sobą. 
Często spotykam się z ludźmi, którzy napotykając na swojej życiowej drodze maleńki problem robią z niego burzę, a kiedy przychodzi na prawdę poważna sytuacja oni nie potrafią sobie z tym poradzić i popadają ze skrajności w skrajność. 
Michał w książce opisuje na prawdę poważny problem, przez który wielu ludzi kompletnie się załamuje. On wybrał życie, nie poddał się, walczył. Zamienił coś co kochał na coś o czym wcześniej nigdy by nawet nie pomyślał.

"Przestałem realizować swoje ambicje, zacząłem siebie."

Najlepsze w czytaniu tej książki jest to, że dzięki tak sprawnemu opisowi czujesz się jakbyś właśnie rozmawiał z Michałem, jakby to był Twój najlepszy kumpel, z którym możesz pogadać o wszystkim. 

Ile ludzi narzeka na to co może wydarzyć się jutro lub za pięć lat, ten człowiek z każdym wersem udowadnia, że jutro może być tylko piękniejsze. Nie ważne ile razy się jutro potkniesz, upadniesz, ile zębów wybijesz ile nerwów pozjadasz - to też jest potrzebne!


"Nie spodziewałem się niczego, co mnie spotkało. I to jest w życiu piękne, że nie wiemy, co niesie nam nadchodzący dzień."


"Jeżeli już masz upaść, to po to żeby odbić się od dna."


"Nie spuszczam głowy i nie uciekam wzrokiem. Też tego nie rób, to co najciekawsze jest przed tobą."

Napisałabym coś jeszcze, ale trochę odebrało mi słowa. Musisz koniecznie przeczytać tą książkę żeby zrozumieć moje odczucia.

Każdy z nas potrzebuje motywacji - moją od dziś jest ta książka, stojąca w podświetlanej gablotce, na którą pada światło, aby każdy kto wejdzie do mojego małego mieszkanka od razu ją zauważył i chociaż otworzył pierwszą stronę.
Zadziwiające jak w tak, krótkiej książce można zmieścić tyle przeżyć, tyle motywacyjnej treści i tyle radości z życia.

Dziękuję za cud literatury.


_____________________________________________________________________________________

Jeżeli podobał Ci się ten post odezwij się w komentarzu!
Napisz co Ty myślisz na temat snów oraz czy zgadzasz się z moją opinią :) 

UDOSTĘPNIJ!
Odezwij się do mnie na e-mail: paulinamulyk@onet.pl
Zajrzyj na mój fanpage - lustrzaneslowa
oraz na instagram - paulinamulyk
jestem również na snapchacie - paulinamulyk


DO NAPISANIA!
Czytaj dalej »

14 komentarzy :

  1. Ja uwielbiam czytac jak tylko mam wolna chwike siegam po ksiazke :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie zachęcam Cię do tej :)
      Czyta się ją szybko, akurat na wolną chwilkę :)

      Usuń
  2. A ja dla odmiany bardzo lubię czytać. To dla mnie chwile wytchnienia. Mój czas. Ale rozumiem Twój problem ze skupieniem się, bo mam to samo przy audiobookach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, do audiobooków to nawet nie podchodzę :)
      Już wolę kiedy mam tekst przed sobą :)

      Usuń
  3. Bardzo zachęcającą wystawiłaś opinię tej książce, myślę, że sięgnę po nią :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż się zastanowię nad przeczytaniem tej ksiażki. :) Dziękuję za recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Po twojej opinii stwierdzam, że na takie jesienne dni to coś idealnego do przeczytania. Z chęcią poswięce jej swój czas.
    Serdecznie pozdrawiam.
    Www.nacpana-ksiazkami.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie muszę to przeczytać. Odwołanie do matury nawet może być tak myślę:)
    Będę wdzięczna jeśli zajrzysz https://polaczeniprzeznaczeniem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, że wcześniej nie pomyślałabym że można potraktować tę książkę jako odwołanie do matury ale faktycznie jak teraz na to patrzę to jak najbardziej. Książka jest na prawdę godna polecenia :)

      Usuń